Rok, który zmienił życie Joanny Jędrzejczyk

O tym, że w Joannie Jędrzejczyk drzemie ogromny potencjał wielu fanów wiedziało już przed debiutem w UFC. Mało kto jednak przypuszczałby, że jej droga do pasa mistrzowskiego będzie tak szybka. Polsce trafiła się mistrzyni wielkiego formatu.

Jeszcze na początku 2014 roku chyba sama Joanna Jędrzejczyk nie mogła sprecyzować swoich planów. Z jednej strony na branżowych forach czekano już na informację o jej debiucie w Invita FC, drudzy chcieli, aby wreszcie KSW wciągnęło ją do swoich szeregów. Sama olsztynianka także wyczekiwała, aż żeńska organizacja wytyczy jej termin debiutu w Stanach Zjednoczonych. Ten jednak nie nadchodził, a 27-letnia wówczas Jedrzejczyk postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.

Ku ubolewaniu wielu kibiców Jędrzejczyk nie trafiła do KSW, ale zainteresowała się nią federacja FEN. Praktycznie obydwie strony były już „po słowie”, a Joanna Jędrzejczyk miała zadebiutować na wakacyjnej gali w Sopocie. W międzyczasie jednak stoczyła ona wygraną walkę z Karlą Benitez na gali Arena MMA w Warszawie. Następnie po olsztyniankę sięgnęło brytyjskie Cage Warriors. W czerwcu na gali w Londynie efektownym nokautem Jędrzejczyk posłała na deski Rosi Sexton. Po tym występie UFC zainteresowało się Polką, a FEN umożliwił spełnianie marzeń Jędrzejczyk.

Już w lipcu, w debiucie w kategorii do 52 kg, Jędrzejczyk pokonała na punkty Julianę Limę. Następnie w grudniu stoczyła ciężki bój z Claudia Gadelhą, który wygrała niejednogłośnie. Na marzec 2015 roku, czyli osiem miesięcy po debiucie w UFC, zaplanowano starcie Polki z Carlą Esparzą o pas. W Dallas olsztynianka, choć nie była faworytką, zdeklasowała „Cookie Monster” i odniosła największy triumf w historii polskiego MMA. W ten sposób osiągnęła sławę, jakiej na świecie nie będą mieć Khalidov, Materla i szereg pozostałych polskich zawodników. W czerwcu Jędrzejczyk udanie obroniła pas, demolując w Berlinie Jessicę Penne, a przecież od debiutu mało komu znanej na świcie olsztynianki minął niecały rok.

Dominacja Jędrzejczyk w wadze słomkowej może potrwać jeszcze kilka lat. Są zawodniczki, które są w stanie zagrozić Polce, m.in. wspomniana Claudia Gadelha czy Jessica Aguilar, ale pozostała część dywizji do 52 kg jest o klasę niżej od „JJ”. Swoje pięć minut w Melbourne będzie miała teraz Valerie Letorneau, ale na papierze ciężko doszukać się atutów Kanadyjki w starciu w Polką.

 

Waldemar Ossowski

Comments are closed.