Pechowiec Drwal. Zawodnicy bardziej niż rywali obawiają się kontuzji

Pechowiec Drwal. Zawodnicy bardziej niż rywali obawiają  się kontuzji

Niestety, jedno mocne ogniwo krakowskiej gali KSW 33 wypadło z karty walk. Tomasz Drwal to już chyba wielki pechowiec, a na dodatek podobnie jak rok temu wypada z wydarzenia, gdzie przybyłyby dla niego tłumy.

Tym razem Tomasz Drwal uszkodził łękotkę oraz zerwał więzadło krzyżowe w lewym kolanie. Rok temu przyczyną odwołania hitu z Mamedem Chalidowem był poważny uraz pleców. Trzeba przyznać, że pierwszego Polaka w UFC prześladuje chyba po prostu pech. Takie kontuzje, przed ważnymi walkami, bardzo demotywują. Miesiące ciężkich przygotowań pod konkretnego rywala idą praktycznie na marne, gdyż po powrocie na matę formę trzeba budować od nowa. Strach przed odniesieniem urazu jest chyba większy niż przed samym rywalem. Sukcesem w obecnych czasach trzeba uznać już, że obydwaj zawodnicy są cali i zdrowi na ważeniu – wtedy jest jedynie pewność, że do walki dojdzie. Chociaż było też tak, jak wyznał Marcin Różalski, że olbrzymi pech może spotkać zawodnika przed samą walką. „Różal” wyznał w jednym z wywiadów, że przed starciem z Peterem Grahamem na KSW 28 skręcił kostkę na jednym ze schodków w Szczecinie. Zawieść jednak już nie mógł, zastosował środki przeciwbólowe i do walki wyszedł.

Drwal to nie jedyny pechowiec listopada. Z walk w tym miesiącu musieli zrezygnować już Izabela Badurek (w Finlandii), Kamila Porczyk czy Kerim Abzailov, na dzień przed samą galą FEN 9 we Wrocławiu. Kontuzje to wielki zawód dla kibiców, ale jeszcze większy dla samych fighterów. Pieniędzy za przygotowania z reguły nikt nie zwróci, o utracie środków od sponsorów nie wspominając.

Aż strach pomyśleć, gdyby na ostatniej prostej z walki wieczoru w Krakowie wypadł Mamed Khalidow bądź Michał Materla.

 

Waldemar Ossowski

Comments are closed.