Polki to znacząca siła w światowym MMA

Polki to znacząca siła w światowym MMA

Kilka lat temu mało kto spodziewałby się, że walki kobiet w MMA będą miały sens, a tym bardziej że zainteresują olbrzymią rzeszę fanów. Przeciwny takiemu pomysłowi był przecież sam prezydent światowej potęgi MMA, Dana White. Jednak z biegiem czasu nawet on przekonał się do tej idei, a po latach okazała się ona strzałem w dziesiątkę, patrząc, jakie zainteresowanie wywołuje Ronda Rousey. W Polsce podobnie postąpiła federacja KSW, która w 2012 roku zdecydowała się zorganizować turniej kobiet.

Właśnie od wspomnianego turnieju, którego inicjatorami był duet właścicieli KSW, należy datować początek wielkiej przygody z żeńskim MMA w Polsce. Wówczas do zmagań przystąpiły cztery zawodniczki: Marta Chojnoska, Paulina Suska, Paulina Bońkowska i Karolina Kowalkiewicz. Triumfatorką i zdobywczynią pasa wagi słomkowej KSW w 2013 roku została Kowalkiewicz, która do turnieju trafiła z listy rezerwowej. Szczęśliwy splot okoliczności spowodował, że łodzianka w krótkim czasie stała się pierwszoplanową postacią kobiecego MMA nad Wisłą.

Kowalkiewicz zaprzeczała wielu skojarzeniom, jakie krążyły na temat pań bijących się w klatce bądź ringu. Była wykształcona, piękna, a w dodatku prezentowała duże umiejętności sportowe. Po zwycięstwie z Martą Chojnoską na gali KSW 23, Karolina Kowalkiewicz stała się sztandarową postacią największej federacji MMA w Polsce i przez dwa lata dzierżyła pas mistrzowski w kategorii wagowej do 52 kg. Zaczęła pojawiać się w mediach, udzielać szeregu wywiadów, stała się rozpoznawalna. Jednak polska scena MMA to za mało na ambicje 29-latki z Gracie Barra Łódź. Teraz jej celem jest mistrzostwo UFC, w tej samej kategorii wagowej, w której dominuje inna Polka – Joanna Jędrzejczyk.

Zawodniczka pochodząca z Olsztyna, która przecież przez pewien okres była w cieniu Kowalkiewicz, w zaledwie osiem miesięcy od podpisania kontraktu z UFC weszła na sam szczyt. Pokonując w marcu 2015 roku Carlę Esprarzę i zdobywając pas mistrzowski, osiągnęła największy sukces w historii polskiego MMA. Teraz Polka dominuje na świecie, deklasując rywalki i wraz z Agnieszką Radwańską jest najbardziej popularną polską sportsmenką na świecie. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że popularność Jędrzejczyk jest większa w Stanach Zjednoczonych niż w Polsce. Jest bezlitosna dla swoich rywalek, potrafi zrobić show i inteligentnie się wypowiadać, a sposób, w jaki zdeklasowała Jessicę Penne na gali UFC Fight Night w Berlinie dobitnie pokazuje, że w dywizji słomkowej nie ma sobie równych. Co ciekawe, Jędrzejczyk nie zrobiła wcześniej wielkiej kariery na krajowym rynku sportów walki. Jej przygoda nie otarła się nawet o federację KSW, choć kibice pragnęli zobaczyć ją w starciu z Karoliną Kowalkiewicz. Wtedy, to olsztynianka chciała mieć na swoich biodrach pas, który nosiła pochodząca z Łodzi Kowalkiewicz, teraz jednak sytuacja się zmieniła. Joanna Jędrzejczyk jest numerem jeden światowych rankingów, a Kowalkiewicz dopiero zaczyna przygodę w UFC. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że kibice zobaczą bratobójczy bój Polek w klatce amerykańskiej organizacji.

Znaczenie kobiet w polskim MMA nie kończy się jednak na Jędrzejczyk i Kowalkiewicz. Nad Wisłą wciąż przybywa kolejnych talentów ich pokroju. Już rok temu do UFC przymierzana była Agnieszka Niedźwiedź, walcząca w wadze koguciej (61 kg). Zaledwie 20-letnia Katowiczanka ma na swoim koncie siedem zwycięskich walk bez porażki, w tym dwie dla cenionej organizacji Cage Warriors. W ubiegłym roku „Kuma” miała przystąpić do starcia o pas brytyjskiego potentata MMA. Wówczas jej plany pokrzyżowała kontuzja, a następnie musiała ona odpocząć od startów, gdyż zaszła w ciąże. Po urodzenia dziecka, Niedźwiedź planuje niebawem powrócić do klatki i z pewnością świat jeszcze o niej usłyszy. Swoje pięć minut również miała w 2015 roku Izabela Badurek. Lublinianka zaskoczyła kibiców informacją, iż związała się kontraktem z UFC. Do jej debiutu doszło na historycznej gali w Krakowie, a jej rywalką była Rosjanka Alexandra Albu. Niestety pierwsza, a jak się później okazało ostatnia, walka w UFC nie poszła po myśli Badurek. Porażka w słabym stylu przez duszenie gilotynowe była impulsem do tego, że obecnie nie ma już jej w szeregach zawodniczek UFC wagi słomkowej. Być może jednak po kilku zwycięstwach drzwi UFC ponownie otworzą się przed tą zawodniczką.

Konfrontacja Sztuk Walki stara się z kolei wypełnić lukę, jaka pozostała po odejściu Karoliny Kowalkiewicz. Na nową gwiazdę federacji kreowana jest młoda Katarzyna Lubońska. Zawodniczka ma wszystkie atuty, aby zastąpić swoją starszą koleżankę.

Odważne kroki na kobiecej scenie w kraju stawiają jeszcze Barbara Nalepka, Lena Tkhorevska, Sylwia Juśkiewicz czy Roksana Prucnal. Nalepka jest niepokonana do tej pory w zawodowym MMA i ma czynny kontrakt z amerykańską organizacją XFC. „Shogun” w czterech zawodowych walkach spędziła w klatce tylko trzy minuty. Z kolei Tkhorevska to mistrzyni organizacji PLMMA w wadze atomowej. Sylwia Juśkiewicz to mloda, doswiadczona zawodniczka mieszanych sztuk walki. Poza Polska walczyła w Szwecji i Finlandii, a także w przeszłości zmierzyła się z Joanną Jędrzejczyk, dla obydwóch zawodniczek był to zawodowy debiut w MMA. Co ciekawe, 18 letnia wtedy Juśkiewicz stoczyła z obecną mistrzynią UFC wyrównany bój i przegrała dopiero po niejednogłośnej decyzji sędziów.

Innowacyjnym przedsięwzięciem związanym z kobiecym MMA w Polsce będzie pierwsza gala z udziałem wyłącznie pań. Ladies Fight Night, 11 grudnia zadebiutuje swoją galą w Łodzi. Polski odpowiednik amerykańskiej Invicty to świetna alternatywa dla młodych i zdolnych wojowniczek, które chcą szerzej pokazać się publiczności.

Polska to z pewnością ważny punkt na mapie żeńskiego MMA, a kibice doczekali się olbrzymich sukcesów naszych zawodniczek. Stale obserwowany progres to zapowiedź jeszcze lepszej przyszłości Polek w tej dyscyplinie.

 

Waldemar Ossowski

[więcej o Karolinie Kowalkiewicz w trzecim numerze FightExpert Magazine już 15 grudnia]

Comments are closed.