Masakra” w Krakowie. Michał Kita namiesza w KSW?

Masakra” w Krakowie. Michał Kita namiesza w KSW?

Michał Kita już 28 listopada po raz pierwszy wejdzie do klatki federacji KSW. Już w debiucie jego rywalem będzie Karol Bedorf, mistrz wagi ciężkiej. Kilka lat temu angaż Kity w KSW wydawałby się niemożliwy, tak samo jak Tomasza Drwala. Teraz obydwaj są już do drugiej stronie, z tym, że „Goryl” miał już swoją szansę.

Kita to zawodnik wybredny – tak twierdzą ci, którzy znają go osobiście, lub mieli z nim do czynienia. Z pewnością to czołówka wagi ciężkiej w Polsce i sam ścisły top, jeżeli chodzi o wymagania finansowe. Obieżyświat z Zabrza swoją karierę zaczynał w Wielkiej Brytanii, walcząc później m.in. w Rosji, Bułgarii, a nawet Włoszech. Przez wiele lat „Masakra” dość nieprzychylnie wyrażał się o federacji KSW, wypominając jej słaby poziom sportowy. Sam twierdził, że miał ofertę od duetu Lewandowski i Kawulski w 2009 roku, ale zrezygnował z niej, gdyż oferta za walkę była „śmieszna”. Po 6 latach propozycja z pewnością była już satysfakcjonująca.

Michał Kita do spółki z Drwalem przez lata chcieli stworzyć w Polsce opozycję do KSW. Najpierw Fighters Arena, później MMA Attack i wreszcie PROMMAC . Wszystkie z wymienionych organizacji upadły, finansowo nie były w stanie się utrzymać. Po ogłoszeniu kapitulacji przez PROMMAC we wrześniu ubiegłego roku pękł Tomasz Drwal. Krakowianin przyjął ofertę od KSW, które jeszcze niegdyś nazywał „cyrkiem” i został zakontraktowany na starcie z Mamedem Khalidowem. Wtedy mówiło się, że KSW dokonało niemożliwego, przekonując wroga do przejścia na swoją stronę.

Kita, czekając od lat na upragniony angaż z UFC, także postanowił nie opierać się dłużej polskiej federacji. Tak jak Drwal ma on za zadanie dokonać weryfikacji umiejętności mistrza KSW, którym w tym przypadku jest Karol Bedorf. Wielu w roli faworyta stawia zabrzanina, ale nie należy zapominać, że nie walczył on już od marca 2014 roku. Takie nazwiska jak Rodriguez, Agaev czy Oleinik w rekordzie „Masakry” muszą jednak robić wrażenie.

 

Waldemar Ossowski

Comments are closed.