Marcin „Bane” Łazarz – mistrz BAMMA (wywiad)

Marcin „Bane” Łazarz – mistrz BAMMA (wywiad)

Marcin Bane Łazarz, dla przyjaciół RUDEX – posiadacz tytułu mistrzowskiego World Light Heavyweight brytyjskiej organizacji MMABAMMA. Wychował się w Białogardzie (Zach. Pomorskie) czego, jak sam mówi, nie żałuje, bo właśnie tam ukształtował się jako ambitny sportowiec. W 2005 roku zdecydował się na wyjazd do Anglii. W Londynie założył rodzinę i rozpoczął profesjonalną karierę w MMA.

Marcin na początek powiedz nam dlaczego zacząłeś trenować MMA i dlaczego akurat w Londynie?
Dlaczego MMA w Londynie?… jako młody chłopak bardzo pasjonowałem się koszykówką, rozegrałem kilka sezonów jako kadet oraz junior w koszalińskim klubie Żak pod okiem trenera Tomasza Saganowskiego – którego serdecznie pozdrawiam. Miło wspominam tamte czasy i tamtą ekipę, jednak wtedy nie widziałem szansy na przejście do ekstraklasy, więc postanowiłem coś zmienić. Zostawiłem sporty drużynowe i skupiłem się bardziej nad sobą. Zacząłem trenować na siłowni, trochę boksowałem. Po jakimś czasie pojawiła się okazja trenowania jiu jitsu w koszalińskim klubie Ronin Gold Team u Sylwka Dziekanowskiego. Od razu zakochałem się w tym sporcie. Startowałem kilka razy na zawodach i zawsze stawałem na podium. Jednak w 2005 roku zdecydowałem się wyjechać do Anglii i tam musiałem poukładać sobie wszystko od nowa. Zaraz po przyjeździe do Londynu znalazłem klub Rogera Gracie, z którym trenuję do dzisiaj – już 10 lat jesteśmy sparing partnerami. Pamiętam jak kiedyś nasz klub odwiedził mój idol – Vitor Bel-ford – i przyglądałem się jak przygotowuje się on do swojej walki w Londynie. W pewnym momencie, a byłem już po kilku udanych startach w BJJ, nabrałem ochoty, żeby spróbować powalczyć w MMA. Zmieniłem wtedy klub na Team Titan Fighter, ponieważ tam mogłem przygotowywać się typowo pod walki MMA pod okiem trenera Mickeya Pappasa. To właśnie tam rozpoczęła się moja przygoda z zawodowym MMA.

Trenujesz tylko w Team Titan Fighter czy gdzieś jeszcze?
Moje treningi są rozrzucone po całym Londynie. Tak jak wspominałem wcześniej, sparuję w RGA i Team Titan, moją stójką głównie zajmuje się Silviu Vulc – ale nie tylko on. Zapasami Piotr Gierał, moja kondycja i siła to Artur Nowicki. Dodatkowo jestem trenerem MMA w klubie Urban Warriors Academy gdzie prowadzę zajęcia 3 razy w tygodniu. Generalnie trenuję codziennie oprócz niedzieli. Jak przygotowuję się do walki, to trenuję dwa razy dziennie. Na treningi poświęcam praktycznie cały swój czas. W domu jestem tylko rano, jak odprowadzam dzieci do przedszkola i wracam na obiad, jak ich odbieram. Czasami widzimy się jeszcze zanim zasną po moim wieczornym treningu.

Stójka czy parter – w której płaszczyźnie czujesz się lepiej podczas walki?
Robię wszystko – taki mam styl i to jest moja mocna strona. Chciałbym się dalej tak rozwijać, żeby być niebezpiecznym w każdej płaszczyźnie.

Wcześniej trenowałeś w Polsce, czy zauważyłeś jakieś duże różnice w sposobie szkolenia między Polską i Anglią?
Nie chciałbym tego oceniać, bo tak naprawdę w Polsce trenowałem dawno temu i było to na początku mojej przygody ze sztukami walki. Zresztą w Polsce nie trenowałem MMA tylko BJJ, ale na pewno było to na przyzwoitym poziomie. W Białogardzie mamy również bardzo dobre zapasy zdarza mi się czasami posparować jak zjeżdżam do Polski na wakacje. Jeżeli chodzi o Londyn, to mam tutaj bardzo mocny team, który budowałem przez lata i na pewno mogę z nim jeszcze dużo zrobić, jeśli chodzi o moje umiejętności. Każdy ma tutaj swoją robotę do zrobienia i każdy z moich trenerów przygotowuje dla mnie taktykę, którą muszę później wykonać. Jestem szczęściarzem, że udało mi się zebrać ich wszystkich do mojego team-u.

W 2013 roku, w wywiadzie dla mmajunkie.com mówiłeś, że w Polsce MMA nie jest tak dobrze promowane, jak w Wielkiej Brytanii. Jak teraz oceniasz poziom popularności MMA w Polsce w porównaniu do Wielkiej Brytanii?
Myślę, że bardzo dużo zmieniło się przez ostatnie kilka lat, jeśli chodzi o promowanie MMA w Polsce. Zawsze chętnie śledzę, to co się dzieje u nas w kraju. Polacy robią to naprawdę dobrze i profesjonalnie. Nie mówię tu tylko o KSW, ale również o innych przebijających się organizacjach MMA w Polsce. MMA to jest najszybciej rozwijający się sport na świecie i tak jest również w Polsce. Bardzo ważne jest pokazywanie walk MMA w ogólnodostępnej telewizji i tak właśnie też się dzieje.
Jeżeli chodzi o Wielką Brytanię to MMA jest tu bardzo popularne. W samym Londynie praktycznie na każdej dzielnicy można znaleźć klub, w którym można trenować sporty walki. Wielu moich kolegów, z którymi zaczynałem trenować, dzisiaj prowadzą zajęcia w różnych klubach sportowych, podobnie jak ja.

Walczysz w zawodowym MMA i jak sam mówiłeś, poświęcasz cały swój czas na treningi. Można się utrzymać w Anglii z MMA?
Super, że o to zapytałeś. Wiadomo, że nigdy nie jest łatwo na początku i tak naprawdę zależy wszystko od ciebie. Jeśli chcesz zająć się profesjonalnie MMA i tylko to robić, to może na początku będziesz potrzebował znaleźć jakąś pracę na pół etatu, albo będziesz musiał prowadzić zajęcia lub dawać lekcje prywatne, ale moim zdaniem, jeśli jesteś młodym sportowcem i stawiasz wszystko na sport i swój rozwój – to tak, jak najbardziej można z tego wyżyć w Anglii. Oczywiście pod warunkiem, że jesteś w stanie walczyć dość często, a nie raz w roku. Wiadomo też, że każdy ma inne wymagania i każdy ma też inną sytuację życiową. Zawsze początki są trudne, ale w późniejszej fazie, jak jesteś już lepiej znany i organizacje zaczynają o ciebie zabiegać to można zacząć traktować to jako swoją pracę. Na pewno bardzo ważną rolę też odgrywają sponsorzy. Ja miałem to szczęście, że na początku mojej kariery ktoś docenił moje nastawienie i mój charakter i że uwierzył w moje umiejętności. Mimo to ja nigdy nie przestałem pracować. Gdy zaczynałem walczyć jako PRO, na świecie był już mój pierwszy synek i zawsze w głowie miałem, że utrzymanie rodziny jest rzeczą świętą. Miałem też to szczęście, że zawsze mogłem liczyć na prawdziwych przyjaciół i moją ukochaną, którzy wspierali mnie w trudnych chwilach – a takie też się zdarzały. Na dzień dzisiejszy mam kontrakt z największą brytyjską organizacją MMA i traktuję to jak swoją pracę. Oprócz tego jestem trenerem MMA, a na weekendy ciągle dorabiam pracując w ochronie. Chcę jak najlepiej dla mojej rodziny dlatego ciągle pracuję, może gdybym był sam nie musiałbym tego robić, ale z drugiej strony ja lubię tę pracę. Poza tym mam nadzieję, że prawdziwe pieniądze ze sportu są dopiero przede mną i pojawią się już niebawem.

Wspomniałeś o swoim kontrakcie z BAMMA. Jesteś posiadaczem mistrzowskiego pasa tej organizacji. Możesz powiedzieć coś więcej o współpracy z największą brytyjską organizacją MMA? Jak zaczęła się Twoja współpraca z BAMMA i na jak długo masz podpisany kontrakt?
BAMMA jest najlepszą organizacją, z jaką współpracowałem do tej pory. Bardzo dbają o zawodników, mają podpisany kontrakt z Safe Mma– organizacją, która dba o bezpieczeństwo zawodników od strony medycznej. Co pół roku mamy robione badania krwi, opieka medyczna w trakcie show jest na najwyższym poziomie. Również backstage oraz szatnie zawodników są przygotowane profesjonalnie, jest mata dla zawodników, każdy narożnik ma swoje miejsce. W szatni jest też telewizor i całą galę oglądamy na żywo. Od strony produkcji również jest to pierwsza liga światową. Zakwaterowanie zawodników też jest na najwyższym poziomie. Wszyscy zawodnicy mieszkają w tym samych hotelu bardzo blisko areny gdzie będzie odbywać się gala. Ja osobiście bardzo sobie chwalę współpracę z BAMMA. Kontrakt mam rosnący z walki na walkę, więc jest OK. Podpisany jest na 5 walk, zostały mi 4 walki lub 18 miesięcy od daty podpisania. Kontrakt został podpisany dzięki pracy mojego menadżera Chrisa Figa z Elite Mma Agency, z którym pracuję już kilka lat.

Kiedy zatem obrona pasa?
Bardzo chciałbym walczyć na najbliższej gali w Dublinie, ale z tego, co wiem to dwóch zawodników odmówiło, a trzeci potencjalny przeciwnik doznał kontuzji, tyle mi wiadomo na dzień dzisiejszy. Mimo to cały czas jestem w sztosie i pracuję nad poprawą swojego stylu. Mam nadzieję, że wkrótce będzie wiadomo z kim i kiedy zawalczę.

Miałeś może jakieś propozycje walk z polskich organizacji MMA?
Rok temu miałem przyjemność wystąpić na gali w moim rodzinnym mieście i bardzo dobrze to wspominam. Jeżeli chodzi o propozycje głównych polskich organizacji, to były rozmowy prowadzone z KSW, ale nie mogę nic więcej powiedzieć. Na razie jestem mistrzem BAMMA i będę bronił tego pasa. Nie wykluczam jednak, że pewnego dnia zobaczycie mnie w telewizorze walczącego na polskiej gali. Na dzień dzisiejszy pozostaję lojalny wobec BAMMA, bo to oni najbardziej o mnie zabiegali i nasza współpraca przebiega bardzo dobrze. Po zakończeniu kontraktu zobaczymy, jakie będą możliwości, nie ukrywam, że kwestia finansowa też będzie brana pod uwagę. Tutaj nie ma miejsca na sentymenty, mam rodzinę i jestem w MMA już od wielu lat więc oczekuję również godnego wynagrodzenia za pracę, jaką wykonuję.

Dla której z zagranicznych organizacji chciałbyś wystąpić – M1, BELLATOR, pewnie UFC.
Bardzo chciałbym sprawdzić limit swoich możliwości. Na pewno amerykańskie federacje mają najwyżej podniesioną poprzeczkę i z tego, co wiem płacą też najlepiej. UFC i Bellator mają bardzo mocną dywizję półciężką, więc jest mi w tym momencie bez różnicy tak naprawdę. Jeżeli pojawi się kiedyś taka okazja i będzie to możliwe, to na pewno z niej skorzystam i narobię bałaganu w tamtejszych rankingach.

Czy jest ktoś, z kim szczególnie chciałbyś się zmierzyć?
Chciałbym zmierzyć się z wieloma zawodnikami… Na pewno chciałbym dostać kiedyś szanse walki o pas mistrzowski polskiej największej organizacji MMA, kto by to niebył w danym momencie. Jednak najbardziej chciałbym rewanżu z Maxem Nunesem za jedyną porażkę w karierze. Chciałbym tego dla siebie i dla moich fanów. Mam nadzieję, że przyjdzie na to czas tak samo, jak i na pierwszą dziesiątkę na Świecie.

Twój rekord to 8-1 i pewnie nie chcesz wspominać tej przegranej walki, ale czy jest walka, o której lubisz opowiadać lub ją wspominać?
Szczerze mówiąc to jestem dumny z tej walki z Maxem, daliśmy naprawdę dobrą walkę do samego końca. Myślę, że jakbym miał wtedy trochę więcej czasu na przygotowanie do niej to wynik byłby inny. Wziąłem tę walkę na 4 tygodnie przed, a to za mało czasu, żeby się dobrze przygotować. Ale tak jak wspomniałem, ciągle mam ją w głowie a do tego, dzisiaj jestem zupełnie innym zawodnikiem i mam nadzieję, że jeszcze skrzyżujemy rękawice.
A jeżeli chodzi o walkę i wynik, z którego jestem szczególnie zadowolony to na pewno walka z Ricco Rodriquezem w USA. Co prawda sam wyjazd przysporzył mi wiele problemów i praktycznie przez kilka ostatnich dni przed wyjazdem wypełniałem jakieś papiery. Do tego doszły problemy finansowe… na szczęście w ostatniej chwili udało mi się uzyskać wizę i poleciałem do stanów. Uważam, że walkę z Rodriquezem wykonałem perfekcyjnie, a przyjemność ze zwycięstwa była podwójna, bo musiałem napracować się nie tylko w klatce, żeby w ogóle doszło do tej walki.

Masz rodzinę, dzieci, a MMA to twardy a nieraz krwawy sport. Co rodzina na to, że walczysz w klatce?
Taką mam prace, może to nie jest ciepła posadka za biurkiem, ale przynosi jakieś zyski. Poza tym jestem sportowcem, odkąd pamiętam. Oni też to wiedzą i mają w tym spory udział. Na początku moja partnerka miała obawy czy oby na pewno jest to bezpieczne i czy dam sobie rade, ale po kilku walkach przekonała się, że to my spuszczamy łomot chłopakom. Poza tym widzi moje przygotowania i wie, że zawsze damy sobie świetnie radę.

Kogo w światowym MMA nazwałbyś największym sukcesem, a kogo największą porażką albo rozczarowaniem – w ostatnich 12 miesiącach?
Największym sukcesem na pewno – Joanna Jędrzejczyk, a największą porażką – Jon Jones

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość w MMA?
Myślę, że dużo zostało już powiedziane. Tak jak wspominałem wcześniej, chciałbym walki o najwyższe polskie laury. Chciałbym na pewno obronić 4 razy swój pas mistrzowski BAMMA. A jeżeli udałoby się powalczyć za oceanem też będę bardzo zadowolony.

Czy chciałbyś coś przekazać fanom MMA w Polsce i w Anglii za pośrednictwem FightExpert Magazine?
Pewnie czemu nie. Może najpierw wiadomość do młodych utalentowanych fighterów – nie poddawajcie się w walce o swoje marzenia, bo tylko Wy wiecie jak bardzo tego chcecie i tylko Ci, którzy walczą o swoje marzenia dochodzą do celu. Walka w klatce to nie jedyna walka, jaką trzeba stoczyć w drodze na szczyt.
A do czytelników FightExpert Magazine oraz do moich fanów: trzymajcie kciuki, mam nadzieję, że jeszcze sporo dobrych walk przede mną i dostarczę wam sporo emocji i dobrego sportu. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Korzystając z okazji dziękuje moim sponsorom, firmie Pitbull WestCoast, Kyani, Constructaquote.com. Dziękuje również magazynowi FightExpert za zainteresowanie moją osobą i za wywiad. Pozdro!

My również Tobie dziękujemy za poświęcony czas i życzymy samych sukcesów.

[FightExpert Magazine nr 1]

Comments are closed.